Szef Ferrari nie przebierał w słowach po wydarzeniach z GP Miasta Meksyk i kosztownego pojedynku swoich kierowców. Zarzucił im brak szacunku wobec zespołu.
Kierowcy Ferrari po raz kolejny ostro starli się w tym sezonie, ale tym razem miało bardzo poważne konsekwencje. Po pierwszych trzech zakrętach meksykańskiego wyścigu jechali bowiem na pozycjach 1-2, a sytuacją z "czwórki" włączyli do gry Maxa Verstappena. Ten po karze Charlesa Leclerca objął prowadzenie, którego nie oddał już do samej mety.
Po zakończeniu rywalizacji obaj kierowcy nie kryli się z własnymi spostrzeżeniami nt. całego zajścia. Lewis Hamilton wprost zażądał poważnych rozmów w zespole, tym bardziej że do podobnej sytuacji doszło już na Monzy. Tam Frederic Vasseur stronił jeszcze od ostrzejszych słów względem swoich podopiecznych, ale wczoraj już tak nie było:
"Trudno byłoby mi to zaakceptować. To brak szacunku dla wszystkich osób, które ciężko harują. Utrata zwycięstwa jest po prostu trudna i to do tego stopnia, że aż gardło mi się ściska. Oni nie ścigają się dla samych siebie", przekazał Francuz telewizji Canal+.
Podobny wydźwięk wypłynął z wypowiedzi 58-latka, jaka znalazła się nawet w komunikacie prasowym Scuderii:
"Zawsze oczekuję od każdego okazywania szacunku marce, zespołowi, naszym partnerom i przede wszystkim 2000 osobom, które pracują w siedzibie. Wkładają przecież niesamowity wysiłek w to, co robimy, pracując w dzień oraz noc, by poprawić samochód i przywozić poprawki na dany tor. W związku z tym trudno zaakceptować utratę zwycięstwa w taki sposób", dodał Vasseur.
W rozmowach z mediach szef Ferrari nie mógł zrozumieć, jak jego kierowcy mogli doprowadzić do utraty zwycięstwa w tym wyścigu, biorąc pod uwagę trudności z wyprzedzaniem na Autodromo Hermanos Rodriguez:
"Jechaliśmy na dwóch pierwszych miejscach w zakręcie nr 4. Nie pamiętam, kiedy ostatnio w Meksyku doszło do wyprzedzania. Być może miało to miejsce w latach 70.? Gdy jedzie się na dwóch pierwszych miejscach w zakręcie nr 4, nawet nie zakłada się, że nie wygra się tego wyścigu, oznajmił Frederic, cytowany przez The Race.
Oczywiście ze strony wszystkich zainteresowanych pojawiły się jednoznaczne zapewnienia co do konieczności przeprowadzania rozmów przed GP Sao Paulo. Wśród licznych cytatów najszerszym echem odbił się ten Hamiltona, że zachowania Leclerca nie można tłumaczyć wiekiem lub brakiem doświadczenia:
"To 28-letni gość, więc to nie jest kwestia wiek. To sprawa mentalności. To podejście w stylu "wszystko albo nic, wygrywam ja albo nikt". Tak to nie powinno wyglądać, Powinniśmy celować w dublet. Na Silverstone mogłem postąpić jak kamikaze, eliminując go z wyścigu i pozbawiłoby to nas triumfu. Zamiast tego wywalczyliśmy jednak miejsca 1-3. Cieszę się z tego, że zespół to wtedy osiągnął. Liczę, że będzie to lepiej wyglądało w przyszłości", podkreślił siedmiokrotny mistrz świata.
© Ferrari


03.11.2026 07:32
3
0
Vasseur to zbyt miękka faja. W Ferrari potrzebny jest ktoś z jajami, kto nie będzie się bał uderzyć ręką w stół. Widziałbym tam Hornera, idealny kandydat.
03.11.2026 07:59
2
0
Zaraz, zaraz, a czy za to co się dzieje w zespole nie odpowiada także jego szef? Ile razy była już taka sytuacja w tym sezonie? Za każdym razem sprawa miała być wyjaśniona i prędzej czy później znowu zdarzało się to samo. Vasseur jest za mały na Ferrari. Może był dobry w Alfie, ale tutaj potrzeba kogoś, kto da sobie radę z ustawieniem siedmiokrotnego mistrza i aspirującego do tytułów Leclerca.
03.11.2026 09:56
4
3
@mcjs Akurat Hamiltona nie potrzeba ustawiać,problem tkwi u Leclerca, jak jezdził z Sainzem to było to samo, Hamilton jest samolubem ale ciągnie też i dla zespołu a Leclerc ciągnie, ale wszystko w dół.Najlepszą opcja dla Leclerca by była jazda razem z Maxem, wówczas zobaczyłby jak wygląda twarde ściganie i zrozumiałby że jest o poziom niżej,tylko zimny prysznic i dopiero może zrozumie że nie jest tak szybki jak myśli.
03.11.2026 10:04
1
6
@WINNER28SL Hamiltona nie trzeba ustawiać? xD Tego płaczka, którego boli to, że jego kolega z zespołu zamiast tak jak Bottas robić wszystko pod niego i być drugim kierowcą to z nim walczy gdy tylko nadarzy się okazja? Biedny święty Lewis został wypchnięty z toru jadąc od WEWNĘTRZNEJ XD on jest odklejony tak samo jak jego wyznawcy.
Bardzo dobrze, że Charles walczy, bo na tym polega jazda w F1. Kierowca z zespołu to największy przeciwnik i każdy kto tam jeździ powinien o tym wiedzieć. Ale biedna diva nie jest przyzwyczajona do tego, że ktoś z jego zespołu ośmiela się mu przeszkadzać i z nim ścigać.
To jest niesamowite, że są ludzie którzy za ciekawą uważaliby formułę gdzie każdy jeździ w 100% czysto, nie podejmuje ryzyka i trzyma się z resztą za rękę śpiewając i tańcząc przy ognisku... Balet mongolski sobie odpal
03.11.2026 13:54
5
1
@Xistenc3 problem w tym, że Leclerk z nikim nie walczy tak ostro jak z Hamiltonem. Tak jakby myślał, że Lewis nie będzie chciał go uszkodzić i pozwala sobie na więcej. On miał dużo ładnych pojedynków np.z Maxem i tam robił to fair, z Lewisem jest zupełnie inaczej. Albo On albo nikt. A tak nie powinno to wyglądać w zespole. To bylo na zasadzie, kto pierwszy odpusci ten zakręt i żaden nie odpuścił. Lewis jechał pierwszy i nie chciał tego oddać a Charles chciał być pierwszy za wszelką cenę. Jednak to on powinien odpuścić dla dobra zespołu
03.11.2026 14:34
1
4
@Frytek Hamilton miał całą szerokość toru dla siebie. Charles przestrzelił i wypadł ale to, że on pojechał jak amator i go obróciło to wyłącznie jego błąd. Mógł zamknąć tak jak to zrobił i pojechać prosto. W zeszłym roku chyba była identyczna sytuacja z Maxem i Norrisem tylko, że Max był na miejscu Lewisa a Norris na miejscu Leclerka. Praktycznie kropka w kropkę to samo. Norris zaatakował i przestrzelił, Max go zablokował tak samo jak Lewis Charlesa ale pojechał bez błędów a Norris ściął zakręt. Oczywiście karę wtedy dostał Max :)
Mam nadzieję, że Charles nie będzie odpuszczał i że będzie szukać takich sytuacji gdy tylko będzie okazja.
03.11.2026 19:50
1
0
@Xistenc3
Obróciło Lewisa...??? Chyba śniłeś zamiast oglądać wyścig...
03.11.2026 17:56
2
0
@Xistenc3 Musisz zrozumieć, że inny jest twój punkt widzenia, a inny szefostwa Ferrari. Dla kibica (oprócz kibica Ferrari) taka walka jest widowiskowa. Ale dla zespołu to niedopuszczalne bo liczy się zespół. I to powiedział Vasseur.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się